Końcówka 2025 r. i początek 2026 r. przyniosły wyraźną poprawę na rynku powierzchni handlowych. Wolnych lokali jest mniej, a najemcy wracają do ekspansji, szczególnie gdy lokal pozwala szybko uruchomić sklep i utrzymać koszty pod kontrolą. Dla właścicieli obiektów to dobra wiadomość: przy ograniczonej liczbie nowych inwestycji spadek pustostanów może utrzymać się także w kolejnych kwartałach.
Mniej wolnych lokali
Jak wynika z najnowszego raportu PKO BP “Rynek nieruchomości handlowych”, na największych rynkach rośnie absorpcja, czyli realne „wchłanianie” powierzchni przez najemców, a wskaźnik pustostanów obniża się i pozostaje niski. To efekt dwóch równoległych zjawisk: stabilniejszego popytu oraz ostrożniejszej polityki deweloperów po stronie nowych projektów.
Nowa podaż hamuje, zwłaszcza w dużych ośrodkach
Po okresie dynamicznego rozwoju rynek wszedł w fazę selekcji projektów. Skala nowych inwestycji w 2025 r. była jedną z najniższych od lat, a budowy koncentrowały się głównie na parkach handlowych i częściej w mniejszych miejscowościach niż w największych miastach. Taki układ sprzyja spadkowi pustostanów: gdy nowych metrów przybywa mniej, łatwiej zagospodarować istniejącą wolną powierzchnię.
Parki handlowe zyskują na znaczeniu
Widać przesunięcie zainteresowania w stronę parków handlowych, obiektów typu convenience oraz lokalizacji z dobrym dojazdem i parkingiem. Dla wielu sieci to sposób na rozwój bez ryzyka, które niesie duży, kosztowny projekt. Jednocześnie część mniej atrakcyjnych, starszych obiektów jest przebudowywana lub wycofywana z użytkowania, co ogranicza podaż powierzchni o gorszych parametrach.
Klienci wracają do galerii, ale powoli
Pozytywne sygnały widać też po stronie konsumentów: poprawia się odwiedzalność i obroty w centrach handlowych, co wspiera stabilizację najmu. To nie jest powrót do rekordowych lat, ale potwierdzenie, że dobrze zarządzane obiekty wciąż potrafią przyciągać ruch.
Rynek będzie premiował jakość
W kolejnych kwartałach najprawdopodobniej zobaczymy dalszy rozstrzał wyników między najlepszymi obiektami a tymi, które nie nadążają za zmianami w handlu. Spadek pustostanów nie oznacza, że każdy lokal będzie się wynajmował równie łatwo — raczej, że mocne lokalizacje i dobrze zaprojektowane formaty będą zapełniać się szybciej, a słabsze będą musiały mocniej walczyć ceną lub inwestować w modernizację.
Dla właścicieli obiektów kluczowe będzie utrzymanie atrakcyjnego miksu najemców. Coraz większe znaczenie mają usługi i oferta „na co dzień” (np. sklepy spożywcze, drogerie, punkty medyczne, gastronomia), bo to one generują regularny ruch niezależnie od sezonu.
Z punktu widzenia najemców rynek również się zmienia. W miarę spadku liczby wolnych lokali w najlepszych miejscach rośnie konkurencja o najbardziej chodliwe metraże. To może oznaczać mniej elastyczne negocjacje w topowych lokalizacjach, a jednocześnie większą presję na optymalizację kosztów w obiektach drugiego wyboru.
Dodaj komentarz